#718 'Dziki, mroczny brzeg' Charlotte McConaghy
Czytałam poprzednią książkę autorki, tę o wilkach i niesamowicie mi się spodobała. Postanowiłam zatem sięgnąć po kolejną. Czy było warto?
'Pokochać miejsce to tak samo jak mieć dziecko. Jedno i drugie jest aktem zbyt wielkiej nadziei, buntu. A to broń głupców.'
Na niewielkiej wyspie u wybrzeży Antarktydy mieszka Dominic wraz z trójką swoich dzieci i opiekują się magazynem z nasionami roślin. Podczas gwałtownej burzy na brzeg trafia nieznajoma, która po jakimś czasie zaprzyjaźnia się z dziećmi i mężczyzną. Jak to się stało, że trafiła na ten wyludniony kraniec świata? I dlaczego?
Wyspa, na której mieszkają główni bohaterowie pełni rolę spichlerza dla nasion wszystkich roślin na ziemi. Mają one przetrwać, gdyby nagle zniknęły z innych rejonów. I mieszkańcy za wszelką cenę muszą ich pilnować i o nie dbać. Przypłacają to izolacją i poleganiem wyłącznie na sobie nawzajem. I chociaż nie znają innego życia co będzie, kiedy będą musieli ewakuować się z wyspy? Jak sobie z tym poradzą?
'Najbardziej brakuje mi kogoś, na kogo mógłbym patrzeć w takich chwilach jak te, kogoś, kto rozumie nie tylko talent i inteligencję naszych dzieci, ale też mądrość, ogrom uczuć, które w sobie noszą. Zamiast tego muszę zachwycać się nimi zupełnie sam.'
Nie żałuję, że zdecydowałam się poznać tę historię. Była równie dobra, jak ta poprzednia o wilkach. Niosła za sobą wiele prawd życiowych, które zostaną ze mną na długo. Okazuje się, że mieszkając na samym krańcu świata można wychować dzieci na dobrych i empatycznych ludzi, pomimo nikogo wokół. Jako miłośniczka kryminałów i thrillerów potrzebuję czasem odskoczni i ta książka okazała się być idealnym wyborem. Zdecydowanie polecam!
'Wydaje się czymś zupełnie normalnym, godnym szacunku, żyć dla swoich dzieci. Żyć z powodu swoich dzieci - to coś zupełnie innego. Moje są dla mnie jak krew, jak tlen w tej krwi, przepływ powietrza i impulsy neuronów, napinanie i rozluźnianie mięśni kończyn, są fundamentem, który wspiera mój szkielet, kolagenem i wapniem, dzięki którym wstaję i upadam, pulsem, przepływającą krwią i biciem serca. Ale może to dla nich zbyt dużo.'
OCENA: 9/10
~A.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miło mi, że tutaj jesteś. Zostaw proszę komentarz, który zmotywuje mnie do dalszej pracy i ulepszania bloga. Jeśli nie chcesz odnieść się do mojej opinii napisz po prostu co polecasz do przeczytania :)