#714 'Trawers' Remigiusz Mróz
Trzeci tom trylogii, która ostatecznie stała się dłuższą serią. Niemniej chcę być na bieżąco, więc przesłuchałam kolejny. Czy było warto?
'Cała przyjemność tkwiła w dążeniu do celu, nie w napawaniu się jego osiągnięciem.'
Na szlaku znaleziony zostaje turysta, który został brutalnie pozbawiony zębów i opuszków palców, a w ustach umieszczono syryjską monetę. To właśnie ona rzuciła światło na obóz uchodźców i to wśród nich zaczęto szukać mordercy. Ale czy na pewno trop powinien prowadzić właśnie do nich?
Finał trylogii powinien w teorii dać nam odpowiedzi na wszystkie pytania, które są jeszcze otwarte. I faktycznie je otrzymujemy, chociaż kluczymy wokół rozwiązania. A to okazało się być wyjątkowo zaskakujące, nie przewidziałam, że historia może skręcić właśnie w tę stronę. Warto zatem je poznać, choć kolejne pytania zostały otwarte, na poczet kolejnych tomów.
'Tymczasem takie rzeczy po prostu się zdarzają. Nie ma co szukać drugiego dna, bo w końcu samemu się je wydrąży.'
Da się odczuć, że pierwotnie miała być to trylogia, ponieważ w końcu zamknięty zostaje wątek bestii z Giewontu. I cieszy mnie to, ponieważ nie był moim ulubionym i liczę, że kolejne sprawy okażą się ciekawsze i bardziej angażujące. Ten tom oceniam tak jak poprzednie, dość średnio jeśli wziąć pod uwagę całą twórczość autora. Niemniej, będę kontynuować serię i mam nadzieję, że już z każdym kolejnym tomem będzie tylko lepiej.
'Wisiał nad przepaścią i sam diabeł podał mu rękę, wciągając go na górę. Trudno było postrzegać to w kategoriach ratunku, bo zapewne następnym etapem tego planu było zepchnięcie go z powrotem w przepaść.'
OCENA: 6/10
~A.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miło mi, że tutaj jesteś. Zostaw proszę komentarz, który zmotywuje mnie do dalszej pracy i ulepszania bloga. Jeśli nie chcesz odnieść się do mojej opinii napisz po prostu co polecasz do przeczytania :)