#675 'Imperium Słońca' J.G. Ballard
Dodałam tę pozycję na półkę od razu po premierze i czekała na swoją kolej. Postanowiłam w końcu zapoznać się z historią. Czy było warto?
'Domyślał się, że ci ludzie to chińscy komuniści. Z tego, co słyszał, nienawidzili Amerykanów. Zobaczywszy papierosy mogliby go zastrzelić, zanim zdążyłby wyjaśnić, że on też kiedyś miał zamiar zostać komunistą.'
Jedenastoletni Jim, który mieszka z rodzicami w Szanghaju zostaje od nich oddzielony po ataku Japończyków na Pearl Harbor. Do końca wojny chłopiec przebywa w japońskim obozie dla internowanych. Czy uda mu się przeżyć? I przede wszystkim, czy znajdzie rodziców?
Na pierwszym planie mamy opowieść chłopca, który znalazł się w rzeczywistości, na którą nie był przygotowany. Wojna dla nikogo nie jest łatwa, a szczególnie dla dziecka, które nagle zostało wepchnięte w sam jej środek i pozbawione opieki dorosłych. Chłopiec trafia do obozu, w którym stara się sobie poradzić, ale nie jest to łatwe. Towarzyszymy mu więc w tej części jego dziecięcego życia i kibicujemy na każdym kroku.
'Któregoś dnia Chiny ukarzą resztę świata i zemszczą się okrutnie.'
Zupełnie inna, bo niepolska wizja wojny. Na dodatek widziana oczami chłopca, na którego te straszne wydarzenia spadły znienacka. Historia wciągająca i jednocześnie niepokojąca. W formie superprodukcji słuchało się jej naprawdę z ogromnym zainteresowaniem. Cieszę się, że poznałam tę historię, a jednocześnie mam świadomość, że nie jest dla każdego. Niemniej polecam!
'Obfitość przedmiotów, choćby i bezużytecznych, stwarzała poczucie bezpieczeństwa, podobnie jak obfitość słów (...) były bezużyteczne, ale pomagały tworzyć jakiś świat.'
OCENA: 7/10
~A.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miło mi, że tutaj jesteś. Zostaw proszę komentarz, który zmotywuje mnie do dalszej pracy i ulepszania bloga. Jeśli nie chcesz odnieść się do mojej opinii napisz po prostu co polecasz do przeczytania :)