środa, 21 czerwca 2017

#20 'Tysiąc pięter' Katherine McGee


Jak tylko książka miała swoją premierę, było o niej głośno. Poszłam więc za tłumem i postanowiłam ją przeczytać. I szczerze przyznam, że po kilkudziesięciu stronach odłożyłam ją na bok. Wróciłam po jakimś czasie i ostatecznie była to dobra decyzja, bo sama książka również okazała się dobra!



'W naszych czasach nikt nie mógłby napisać takiego utworu, ponieważ nasze życie jest łatwe i zautomatyzowane.'


Historia jest swego rodzaju wizją świata za 100 lat. W Nowym Jorku powstała Wieża, która ma tytułowe tysiąc pięter. Wysokość mieszkania zależy od statusu społecznego i przede wszystkim od posiadanego majątku. Im ktoś jest bogatszy, tym mieszka wyżej. 

Widoczne są wyraźne różnice w klasach społecznych. Losy mieszkańców z dołu przeplatają się z losami wyższych pięter. Wieża jest swego rodzaju miastem w mieście, które pnie się kilka kilometrów w górę. Poza mieszkaniami na piętrach znajdują się szkoły, sklepy, parki, kawiarnie, a nawet kolejka, która pomaga w przemieszczaniu się między poziomami. Jednym słowem wszystko, co jest niezbędne do życia. W związku z czym mieszkańcy właściwie nie muszą jej opuszczać, bo nie ma takiej potrzeby.

Czytając jesteśmy świadkami tajemnic, kłamstw, narkotyków, ale też miłości i przyjaźni. Usłyszałam, że książka została porównana do słynnej Plotkary i muszę przyznać, że coś w tym jest. Trochę też z tego względu po nią sięgnęłam, bo nie ukrywam, że samym serialem byłam zaintrygowana i widziałam go od początku do końca.

Podsumowując, książka jest warta uwagi, ale nie uważam, że warta była całego tego szumu, który wokół niej został stworzony. Lekka lektura, która w prosty sposób przedstawia wpływ pieniędzy na życie i wybory zamożnych i mniej zamożnych młodych ludzi.

OCENA: 7/10

~A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miło mi, że tutaj jesteś. Zostaw proszę komentarz, który zmotywuje mnie do dalszej pracy i ulepszania bloga. Jeśli nie chcesz odnieść się do mojej opinii napisz po prostu co polecasz do przeczytania :)