#673 'Koanai. Ostatnia legenda' Joanna W. Gajzler
Chciałam włączyć sobie w audio coś lekkiego, ale jednocześnie wykorzystać godziny, które mi zostały. Czy dokonałam dobrego wyboru?
'Mówi się, że trzeba być trochę szalonym, by mieszkać na Tia Nari, wyspie niesionej na grzbiecie konia. Tak przynajmniej mówiła legenda – jedna z wielu, jakie przekazywano z pokolenia na pokolenie.'
Ramin przed podjęciem wymarzonych studiów zatrudnia się w stadninie Khanów, chociaż jak twierdzi, nie lubi koni. Maika’i również trafia w to samo miejsce wraz ze swoim mechanicznym rumakiem. Jak połączą się losy tej dwójki?
Historia bardzo lekka, momentami wręcz dziecięca lub wczesnomłodzieżowa. Stosunkowo wolna, momentami wręcz rozwleczona. Podczas słuchania nie znalazłam niestety nic, co mogłabym przytoczyć lub czym mogłabym kogokolwiek zachęcić.
'Odprowadziła wzrokiem pracowników, którzy wzięli rumaki za uzdy i skierowali je ku stajniom, by pozwolić im na zasłużony odpoczynek. Jutro znów czekał je dzień pełen pracy. Ciekawe, zastanawiała się w duchu, czy ich serca wciąż biły w rytm magmy tętniącej w wulkanie Kinoa, czy ich dusze pamiętają, jak brzmi pod kopytami dudnienie ziemi nienależącej do nikogo.'
Sama nie wiem, ale chyba nie podobała mi się ta książka tak bardzo, jak myślałam. Po pierwsze byłam pewna, że to jednotomówka, a zakończenie sugeruje kolejne części, a ja nie chciałam rozpoczynać serii. Po drugie, całość wydawała mi się bardzo powolna i rozwleczona. Nie bawiłam się dobrze i dokończyłam tylko dlatego, że z każdą kolejną godziną było mi szkoda przerywać. I to w sumie tyle, nie będę kontynuować serii. Niemniej nie odradzam, być może znajdziecie w tej historii coś dla siebie.
OCENA: 5/10
~A.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miło mi, że tutaj jesteś. Zostaw proszę komentarz, który zmotywuje mnie do dalszej pracy i ulepszania bloga. Jeśli nie chcesz odnieść się do mojej opinii napisz po prostu co polecasz do przeczytania :)